792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Maks... fundacja była jego domem [*]

Rok temu podczas przejazdu przez wioskę w woj. świętokrzyskim nasza wolontariuszka spotkała siedzącego w deszczu, na środku drogi, psa z drucianą wnyką na szyi.


Oto jego historia.
Pies był bardzo nieufny, próba zdjęcia wnyki nie udała się.
Rozpytałam mieszkańców i okazało się, że opiekun psa zmarł, nowy właściciel działki i domu wywalił psa za płot, próbował truć, na szczęście nieskutecznie.
Pies siedział pod płotem swojego byłego domu, otrzymując od czasu do czasu cios kamieniem.
Imienia nie miał. Mówiono na niego "ten pies" albo "czarny". Zrobiono wszystko, aby go wykluczyć ze społeczności, a on uparcie siedział pod płotem swojego byłego domu.
Przeganiany przez miejscowych nauczył się walczyć o przetrwanie.
Były próby łapania, policja. Na darmo. Wnykę udało się zdjąć na drugi dzień dziadkowi, któremu pies ufał najbardziej. 
Próba założenia kagańca/smyczy już się nie powiodła.

Tydzień po tej sytuacji pojechałam tam jeszcze raz, tym razem z Sedalinem i innymi narzędziami do łapania,
jednak Sedalin nie zadziałał.
2 dni łapania i nic.
Dogadałam się z jednym z mieszkańców tej wsi, najbardziej rozsądnym i chętnym do pomocy, że będzie tego psa oswajał i jak mu się uda go upiąć na smycz to do mnie zadzwoni.
Monitorowałam sytuację telefonicznie no i po roku zadzwonił, że go złapał.
5 kwietnia 2014 przywozimy psa do Wrocławia.

Maks, bo tak go nazwaliśmy znalazł dom tymczasowy
u naszej nowej wolontariuszki Oli. Mieszka w kojcu.
Jest przerażony, nie chce chodzić, musieliśmy go wnosić do auta.
Powoli jednak zaczyna reagować na otoczenie.
Jest bardzo łagodny, nie ma u niego żadnej agresji, tylko ogromny strach.

Maks boi się wejść do budy, siedzi w jednym miejscu. Ładnie jeździ w aucie.

Maks został "oporządzony" przez dr Tomasza Grabińskiego z Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt "Kątna" (szczepienie, odpchlenie, chip, odrobaczenie, książeczka).

Z Maksem pracuje Ireneusz Czerniejewski z Ireneusz Czerniejewski - szkolenie i terapia zachowań psów oraz wolonatriuszki Ania i Ola.

Aktualizacja z dnia 19.08.2014
Naszedł ten piękny dzień! Maks jest psem w pełni gotowym do adopcji!
Uwielbia sie uczyć, jest kontaktowy, łagodny wobec ludzi i zwierząt. 
Bardzo szybko się uczy.
Nie boi się już człowieka!

Maks szuka swojego domu kochającego domu. Jest niezwykle przyjaźnie nastawiony do innych psów, ludzi, w tym dzieci.


Aktualizacja z dnia 22.09.2014


Maksio odszedł dziś wieczorem.

Lekarz zdecydował się nie czekać do rana i operować jeszcze dziś. W czasie operacji lekarz stwierdził guzy nowotworowe śledziony z licznymi przerzutami do wątroby. Z tego względu podjęto decyzję o eutanazji.

Właśnie teraz, kiedy rozpoczęliśmy poszukiwania domu stałego dla Maksa, kiedy wreszcie zaufał on ludziom.
Myśleliśmy, że świat stoi przed nim otworem. To miało być tylko rutynowe badanie krwi. Wyniki. Wezwanie do lecznicy. Diagnostyka. Operacja. Diagnoza.

Maksio, przeganiany psiak ze wsi w świętokrzyskiem, skradł nasze serca i zostawił we łzach.
Chcemy Cię zapamiętać takiego jak na tym zdjęciu - uśmiechniętego.
Maksiula, mamy nadzieję, że ostatnie 5 miesięcy u nas były dla Ciebie szczęśliwe 

Wolontariusze oraz psi przyjaciele: Lili, Żwirek, Maluch i Zosia

W skrócie

  • Niezwykle łagodny
  • Obojętny wobec kotów
  • Przyjazny wobec wszystkich psów
  • Obojętny wobec dzieci
  • Robie duże postępy na treningach

Do adopcji polecają się...

Zobacz nas wszystkich