792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Jak określić przyczyny lęku separacyjnego?

  Podstawową kwestią jest dokładne określenie przyczyn zachowania się psa. Jeżeli po powrocie z pracy zastajemy zdemolowane mieszkanie, a przy drzwiach wita nas radośnie niedawno adoptowany młody pies rasy Husky, to szkody przez niego wyrządzone mogły być równie dobrze efektem świetnej zabawy, w której dawał upust swojej energii pod naszą nieobecność. Najlepszym rozwiązaniem jest umieszczenie w bezpiecznym miejscu kamery i zaobserwowanie zachowania się psa. Warto również zwrócić uwagę na oznaki stresu związane z naszym wyjściem: czy pies podąża za nami krok w krok, nie spuszcza z nas oczu, ślini się, dyszy? Czy próbuje wymknąć się z nami, czy jest na tyle zestresowany, że nie tknie podawanego mu smakołyka? Czy natychmiast po naszym wyjściu zaczyna szczekać, wyć i drapać w drzwi? Jeżeli tak, to prawdopodobną przyczyną jest lęk lub frustracja związana z samotnym pozostawaniem w domu. Do innych objawów tego zaburzenia należy oddawanie kału i/lub moczu w mieszkaniu (pamiętajmy, że może to być też spowodowane brakiem prawidłowego treningu czystości), intensywne ślinienie się czy „paniczne” bieganie w kółko po mieszkaniu.

Jak walczyć z lękiem separacyjnym?

   Jeżeli pies wykazuje związane z separacją zachowania lękowe najlepiej byłoby na czas trwania terapii nie zostawiać go samego. Nawet codzienne ćwiczenia z psem „po pracy” nie zawsze są w stanie zrekompensować stresu, jaki zwierzę przeżywa podczas obowiązkowej ośmiogodzinnej samotności. Rozwiązań jest kilka: od zabierania psa ze sobą do pracy, po zostawianie go u rodziny lub znajomych, aż po płatną dzienną opiekę nad psem. Oczywiście nie oznacza to, że nie mając takiej możliwości nie możemy pomóc psu, ale w przypadku silnego lęku terapia może być znacznie utrudniona.

 

    Kolejnym krokiem jest identyfikacja bodźców, na jakie reaguje nasz pies (mycie kubka po kawie, ubieranie butów, zakładanie kurtki?). Spisanie tych elementów, od najmniej awersyjnego, do najbardziej „groźnego” dla psa pomoże nam ustalić początki treningu. Załóżmy, że niepokój psa staje się widoczny, gdy słyszy on dźwięk podnoszonych kluczy. Aby zlikwidować negatywne skojarzenie z tą czynnością należy powtarzać ją wielokrotnie w ciągu dnia bez konsekwencji w postaci naszego wyjścia. Dodatkową pomocą będzie wprowadzenie pozytywnego skojarzenia: np. danie psu ulubionego gryzaka i w czasie, gdy jest on zajęty żuciem, podnoszenie i odkładanie kluczy. Dopiero gdy pies przestanie reagować stresem na ten dźwięk, możemy przejść do kolejnego etapu, np. podnoszenia kluczy wraz z wstaniem z fotela. W podobny sposób powinniśmy przepracować z psem cały łańcuch czynności wykonywanych przed wyjściem.

    Kolejnym elementem jest zostawianie psa samego (na początek w pokoju) na bardzo krótkie odcinki czasu. Dajmy mu gryzaka albo ulubioną zabawkę wypełnioną jedzeniem i wyjdźmy na pięć sekund. Po szybkim powrocie zabawkę należy bez słowa zabrać (zwiększoną ostrożność należy zachować w przypadku psów broniących przedmiotów przed właścicielem!). Celem takiego postępowania jest wprowadzenie pozytywnego skojarzenia z naszą nieobecnością, a zabranie zabawki nie ma być karą, tylko zachętą do radosnego oczekiwania na nasze wyjście.  Jeżeli uda nam się zostawić psa samego na kilka sekund, można bardzo stopniowo zwiększać  czas, najlepiej w nieregularnych odstępach (np. 5 sek., 8 sek., 12 sek., 30 sek., 6 sek., 40 sek.). Tempo w jakim będziemy ćwiczyć zależy tylko i wyłącznie od naszego psa – zmiany muszą być na tyle niewielkie, by nie wywołały stresu. Zwykle najtrudniejsze są początki i jeśli uda nam się zostawić psa samego na 15 minut, to powinien również poradzić sobie przez pół godziny a potem przez godzinę.

    Często słyszaną radą jest ignorowanie psa przed wyjściem i po powrocie do domu. Pomimo, ze samo takie zachowanie nie rozwiąże problemu, jest ono o tyle pomocne, że wprowadza pewną rutynę: w końcu jest to normalne, że wychodzimy i niedługo wrócimy, a w tym czasie psu nic nie grozi. Nadmiar  emocji może burzyć tę pewność. To, co czasem bywa polecane jako rozluźnianie więzi z właścicielem też jest czasem mylnie interpretowane. Nie chodzi o to, by ignorować psa całymi dniami, gdy jesteśmy w domu: można spędzać z psem naprawdę dużo czasu na głaskaniu i zabawach, ale ważne jest to, byśmy nie byli dostępni na każdą jego prośbę. I nie chodzi tu o nasze „szefowanie” w domu ale o to, że różnica między naszą obecnością a nieobecnością w domu jest bardziej dotkliwa dla psa, który ma nas wciąż „na wyciągnięcie łapy”.

    Istotnym elementem jest też odpowiednia dawka ruchu i/lub ćwiczeń umysłowych. Mimo, że zasada „zmęczony pies to szczęśliwy pies” także nie rozwiązuje problemu sama w sobie, to ruch fizyczny nie tylko męczy psa (to rada dla potencjalnych właścicieli opisanego we wstępie młodego Husky) , ale także pobudza uwalnianie endorfin, co ma duże znaczenie w przypadku zachowań lękowych.

   Nieskuteczne metody walki z lękiem separacyjnym

Na koniec kilka metod nieskutecznych, a często stosowanych:

 

1.       Karcenie psa np. za załatwienie się lub rozwleczenie śmieci po powrocie: to, co często jest odbierane jako przyznanie się do winy („on dobrze wie, że zrobił źle”) jest najprawdopodobniej znakomitym odczytywaniem naszej mowy ciała, gdy jesteśmy zdenerwowani. Może być też wynikiem skojarzenia: „zapach moczu w mieszkaniu + właściciel = kłopoty”, ale szansa, że pies skojarzy ten zapach z własną czynnością sprzed kilku godzin jest bliska zeru. Ponadto wprowadzenie dodatkowego stresu w życie zestresowanego psa najczęściej przynosi efekt odwrotny od zamierzonego.

2.       Pokazywanie psu co zrobił źle: jak wyżej. Czytając naszą mowę ciała pies najpewniej skuli się i ucieknie. Czy naprawdę o to nam chodziło? Jeśli pies gryzie nasze buty albo pilota, może po prostu łatwiej je schować?

3.       Kupno drugiego psa – pomysł ryzykowny, choć bywa skuteczny. Jednak duża część psów boi się zostawać bez człowieka i jeżeli nie wiemy, czy naszemu psu towarzystwo innego zwierzęcia  pomaga, nie liczmy, że problem w ten sposób się rozwiąże.

  Do dyspozycji mamy za to takie pomoce jak zabawka typu Kong (świetny gryzak do żucia w trakcie ćwiczeń), feromony uspokajające włączane do kontaktu, ziołowe

środki uspokajające, esencje kwiatowe, kamizelki przeciwlękowe czy wreszcie farmakoterapia. Zarówno dobór ćwiczeń behawioralnych, jak i ewentualnych pomocy zależy jednak od indywidualnego przypadku, jakim jest niewątpliwie NASZ PIES.